anderssen2017

Nieśmiertelny i wiecznie zielony matematyk

{mosimage}Rachmistrzowie obliczyli, że pałac rozsypie się przy pierwszym silniejszym podmuchu wiatru, a inżynierowie, że galerie runą i pozabijają zwiedzających. Ekonomiści straszyli brakiem pożywienia w Londynie, a lekarze że w wyniku kontaktów tak wielu ras pojawi się średniowieczna Czarna Śmierć. Moraliści prorokowali nawiedzenie przez wszystkie plagi cywilizowanego świata, teologowie widząc w niej drugą Wieżę Babel oczekiwali ściągnięcia zemsty obrażonego Boga.

Kryształowy Pałac, największa szklarnia, jaką kiedykolwiek zbudowano

powstała w 9 miesięcy na terenie Hyde Parku, za sprawą pięćdziesięcioletniego ogrodnika i hodowcy kwiatów Josepha Paxtona. Długa na ponad pół kilometra żelazna konstrukcja, w której umocowane były szyby z przezroczystego szkła, obok Mostu Brooklińskiego i wieży Eiffla została uznana za szczytowe osiągnięcie epoki przemysłowej i co nie mniej ważne, stworzona w zgodzie z naturą. Olbrzymie, stare wiązy znalazły sie wewnątrz budynku oplecione setkami fontann i źródeł wody, z najbardziej okazałą 8-metrową fontanną tryskającą w samym sercu Cristal Palace.
I tylko nikt nie przewidział, że najbardziej dokuczliwe będą zabłąkane wróble, nie będące w stanie wydostać się z pałacu. Zagadnięty przez Królową Wiktorię książę Wellington, zwycięzca pod Waterloo natychmiast znalazł rozwiązanie – jastrzębie!

{mosimage}Królowa otwierając 1 maja 1851 r. w Cristal Palace Wystawę Światową była, jak wszyscy przepełniona uczuciem nabożeństwa, bardziej niż podczas którejkolwiek z dotychczas wysłuchanych mszy. Uczucia „Królowej Matki“ podzielało przez sto czterdzieści dni sześć milionów zwiedzających (1/3 wszystkich ówczesnych mieszkańców Wielkiej Brytanii), a kto zobaczył wystawę nie mógł zapomnieć. Karol Marks, Dostojewski, Lewis Carroll byli porażeni ogromem geniuszu człowieka wyrażonego w stu tysiącach eksponatów przywiezionych przez 17 tysięcy wystawców ze wszystkich zakątków świata. Wielkie galerie nowych technologii nie mogły pomieścić ciekawych spotkania z 31 tonową lokomotywą „Lord of the Isles“, czy z „Dela Rue“ maszyną do składania 2 7000 kopert na godzinę. Młot parowy do kucia metalu Nasmytha opadał bijakiem o wadze 25 ton, potrafiąc precyzyjnie...stłuc jajko, a obok niezwykle skomplikowany system ruchomych maszyn prezentował proces zamiany surowej bawełny w gotową tkaninę. Królowa Wiktoria wypożyczyła ze swoich zbiorów, jeden z najsłynniejszych diamentów Koh-i-nooora, ale sensację wzbudzał scyzoryk z 1851 ostrzami, „łóżko-budzik“ zrzucające śpiącego człowieka o określonej porze do wanny z wodą i zbudowane przez rzeźbiarza Hawkinsa naturalnej wielkości modele dinozaurów. Ale i tak przebojem stały się pierwszy raz na świecie zastosowane ...muszle klozetowe spłukiwane wodą, z których można było skorzystać za jedn ego pensa (równowartość znaczka pocztowego).

{mosimage}Wielka Wystawa przyćmiła oczywiście wszystko, ale do Londynu w roku 1851 przyjechali także najlepsi szachiści. Z inicjatywy angielskiego mistrza Howarda Stauntona w klubie Świętego Jerzego 26 maja zasiadło do turnieju granego systemem pucharowym 8 par. Przez blisko dwa miesiące 16 mistrzów (w tym 10 Anglików, 3 Niemców) miało coraz mniejszą nadzieję, że okazały srebrny puchar i 183£ przypadnie im w udziale.

I z każdą kolejną rundą coraz większe zdumienie wywoływał fakt, że nie odpadał z walki „czarny koń zawodów” skromny nauczyciel matematyki z miasta Breslau Adolf Anderssen.

Niemiec początkowo odmówił Stauntonowi tłumacząc rezygnację wysokimi kosztami przejazdu i dopiero deklaracja, ze Staunton opłaci sam wszelkie koszty związane z przyjazdem, chyba, że Niemiec zdobędzie nagrodę przeważyła.

Kiedy w pólfinale rozprawił się z samym Stauntonem szachowy świat oniemiał czując, że pojawił się wielki diament. Anglia rzuciła mu jeszcze na pożarcie szkockiego arystokratę, członka Parlamentu Anglii - Marmaduka Wyvilla i stało się jasne. The king is dead, long live the king ! Król umarł, niech żyje król.

Anderssen przebywał w Londynie tak długo, a nigdy nie odwiedził Wielkiej Wystawy. Pytany dlaczego nie chce obcować z wielkim wydarzeniem historycznym odpowiadał:

"Nie mam czasu. Przyjechałem do Londynu, aby grać w szachy”

{mosimage}Tak jak Wimbledon jest uważany za święte miejsce tenisa i krykieta, tak w XIX wieku dla szachistów w Londynie mekką porównywalną jedynie z paryską Cafe de la Regence był Simpson`s in the Strand.

Od 1828 roku stałym bywalcem był tu Howard Staunton, ale pojawiali sie tu Vincent van Gogh, Charles Dikens, George Bernard Shaw, premierzy Benjamin Disraeli i William Gladstone, ale też ...Sherlock Holmes.

Jednak 21.czerwca 1851 r. zdarzyło się tu coś, co do dzisiaj uważa się za Immortal (nieśmiertelne).

Przy szachowym stoliku zasiadło dwóch wcześniejszych rywali z Turnieju Londyńskiego. Jeszcze przed chwilą toczyli zacięty bój o prawo gry w ćwierćfinale, z którego zwycięzko wyszedł Niemiec, a dzisiaj w przerwie turnieju spotkali się znowu przy szachownicy.

To miała być partia towarzyska, ale wszystkim – graczom i kibicom udzieliła się atmosfera, a napięcie tylko rosło.

 

Adolf Anderssen – Lionel Kieseritzky. Simpson`s in the Strand. 1851

Faza I Nadpobudliwy Hetman

1. e4

Doskonałe posunięcie otwierające partie szachów bez wyjątku początkujacych, czy arcymistrzów obowiązkowe w całej historii szachów. Zdaniem Andrew Martina wychowawcy 4 mistrzów świata juniorów i eksperta od oryginalnego systemu debiutowego – Hippopotama.

1…e5 grający czarnymi wyznaje tę samą dewizę 2.f4 gambit królewski oferuje za piona f szybki rozwój, kontrolę nad centrum i atak na strategiczny punkt f7 (słabeuszka). Popularny debiut już w XVI wieku i opisany w Traktacie Giulio Polerio z 1594 roku. 

2...exf4 czarny akceptuje propozycję białych i przyjmuje ofiarę piona. 

{mosimage}3. Gc4 Gambit gońca. Pozwalając na szacha hetmanem z h4.

3... Hh4 + chciał to ma. 4. Kf1 król roszady nie zrobi, ale czy musi? Zasłona króla przez 4.g3 nie ratuje przez proste 4...fxg3.

4...b5 czarny też może gambitem – Bryana. Pomysł, by kosztem pionka przenieść gońca na mniej ciekawą przekątną. Łatwiej też tu z nim walczyć przez c6.

5. Gxb5 Sf6 rozwój ważny dla każdego.

6. Sf3 zmuszając hetmana do ucieczki.

6...Hh6 pozornie aktywne odejście. Ale za moment na hetmana popatrzy goniec.

7. d3 skromny ruch. Ale raz obrona piona e, dwa pojawia się problem z obroną piona f, bo hetman nie jest dobrym obrońcą. 

Faza II W zwarciu przy bandzie

7...Sh5 ma w sobie trochę jadu, bo pozornie broni piona, ale pojawia sie motyw widełek Sg3.

8. Sh4 odbija groźbę i zmierza do pola f5.

{mosimage}8...Hg5 znowu hetmanem. Ale tu z atakiem na 2 figury.

9. Sf5 c6 10. g4 Sf6 11. Wg1! Broni piona g, ale ofiaruje gońca.

11...cxb5 12.h4 Hg6 12. h5 Hg5 14. Hf3 czarny hetman po wykonaniu tańca złożonego z 5 kroków stanął na krawędzi przepaści. Grozi Gxf4 ze złapaniem hetmana, ale i e5 z dobraniem sie do hetmańskiej wieży. 14... Sg8 fantastyczna pozycja. Brakuje tylko hetmana na d8, by czarne figury wróciły do domu.

Faza III Zdobycze materialne nie są decydujące

{mosimage}15. Gxf4

Hf6 16. Sc3 Gc5 wreszcie aktywne wyprowadzenie z atakiem. 17. Sd5! ignoruje groźbę pozwalając na czarnemu na zdobycie kolejnej figury, teraz wieży. 17…H:b2 18. Gd6!! Zapraszając do konsumpcji dwóch wież. 18…Hxa1 19. Ke2 Gxg1

Faza IV Samotny król może liczyć jedynie na cud

Czarny może się pochwalić 11 punktową przewagą materialną, ale pomimo przeniknięcia do obozu białego, hetman i goniec nie mogą zagrozić białemu królowi. A białe coraz bardziej zacieśniają pętlę.

20. e5!!! pion odcina hetmanowi możliwość powrotu dla obrony monarchy. 

{mosimage}

   20…Sa6 drugi skoczek na bandę, ale trzeba zasypywać dziurę na c7. 21. Sxg7+ ale końcowe uderzenie przychodzi drugiej strony. 21…Kd8

Faza IV Cudów nie ma

{mosimage}22. Hf6+

na koniec jeszcze ofiara hetmana, by odciągnąć broniącego skoczka.

22…Sxf6 23. Ge7# 1-0

I tak skromny i nie wyróżniający się specjalnie, (chyba, że wzrostem i tuszą) nauczyciel z zawodu i szachista z pasji za sprawą jednego wyjazdu z rodzinnego miasta (dzisiejszego Wrocławia) poszybował w szachowych tabelach i rankingach na sam szczyt, na którym przebywał z drobnymi przerwami ćwierć wieku.
Po drodze zdobył uznanie i sympatię szerokich rzesz miłośników ”królewskiej gry”, a przez władze rodzinnego miasta obwołany honorowym obywatelem, a Uniwersytet na którym studiował matematykę i filozofię przyznał mu w roku 1865 tytuł „doctora honoris causa”.

Kieseritzky po skończonej w londyńskiej kawiarni będąc pod tak wielkim wrażeniem doskonałej gry wielkiego przeciwnika pobiegł na pocztę, by telegraficznie przekazać przebieg partii zgromadzonym kibicom w Cafe de la Regence. Znany austriacki mistrz szachowy i dziennikarz Ernst Falkbeer nazwał partię „immortal” i tak zostało.

Rok później rozegraną kolejną „nieśmiertelną partię” Anderssena późniejszy mistrz świata Wilhelm Steinitz nazwał „evergreen…”. Do dzisiaj partie: Nieśmiertelna i Wiecznie zielona czarują ponadczasowym pięknem olśniewających kombinacji i stanowią obowiązkowy zestaw miłośnika „królewskiej gry”.

Anderssen właśnie wracał z Londynu. Po wyczerpującej podróży sześciokonnym dyliżansem dotarł do Lipska, skąd postanowił trasę do Drezna odbyć koleją. Dotarł do Dworca Bawarskiego, gdzie ujrzał dumę Niemiec, słynny parowóz Saxonia. Podróż z najstarszego dworca świata, na najstarszej trasie w Niemczech niestety nie trwała zbyt długo. Po przebyciu 80 kilometrów parowóz zazgrzytał i trzeba było Saxońską Dumę naprawiać. Paru jadących pociągiem pasażerów zakwaterowano w hotelu w pobliskim miasteczku. W dalszą podróż mieli wyruszyć rano. A co może robić w piękny wieczór mistrz szachowy? Oczywiście dociera do szachowego klubu, gdzie nie wyjawiając swojej tożsamości siada do gry z miasteczkowym championem, który ma wielką ochotę na wygarbowanie mu skóry. Ale coż to! Pierwsza partia kończy się łatwą wygraną gościa. W drugiej tajemniczy przybysz zdejmuje z szachownicy swojego skoczka, dając przeciwnikowi tak zwane fory. W trzeciej znika u niego już wieża, a w ostatniej - cały hetman. Dopiero teraz lokalny mistrz decyduje się zapytać o nazwisko, bo nie mieści mu się w głowie, że lanie dostał przecież nie tylko mistrz miasteczka, ale całego powiatu. Kim więc pan jest? Nazywam się Anderssen. Aaa, nic dziwnego, że wygrywa pan tak łatwo, przecież jest tym wielkim mistrzem z Londynu! Oj nie, ja nie jestem tym słynnym Anderssenem. Mam przyjaciela, który jest zaprzyjaźniony z mistrzem i on mnie ogrywa dając mi hetmana for. Ale najbardziej niesamowite jest to, że jemu się też dostaje, grając z samym Anderssenem, który... też mu daje hetmana for.


WGM Monika i Krzysztof Krupa 2012

Forum najnowsze posty

Logowanie

(C) Dolnośląski Związek Szachowy     ul. Borowska 1-3 50-529 Wrocław